O Białym Kruku...

O Białym Kruku...

Niedawno jak opisywałem historię Kózki, która zmieniła się w bestię, dałem znać, że pojawiają się znaki wskazujące na nadchodzące zmiany specyfikacji pewnego Białego Kruka. No cóż okazało się to samospełniającą się przepowiednią. Nie mogłem pozostać obojętny na to co szykował mi los.

Tak więc ruszyliśmy z robotą. Najpierw trzeba było ustalić specyfikację. Do tego trzeba zadać sobie jedno, zaje..cie ważne pytanie – czego chcesz od życia… wróć, roweru. W moim przypadku większość czasu spędzam na szosie, więc kierowałem się raczej w stronę specyfikacji pod tę jazdę, ale… Biały Kruk to w zasadzie nie Kross Vento, ale Kross Esker i zdarza mu się pojechać jako Gravel, nie tylko w charakterze sportowego szaleństwa, ale też w bardziej przyjemnych przejażdżkach z Żoną na Mierzei Wiślanej. Tak więc stanąłem tu przed dylematem, który dało się rozwiązać w jeden sposób – robimy all aroundera. Nie ukrywam, że kolejnym elementem, który spowodował wybór takiej a nie innej specyfikacji była moda. Dokładnie moda na napęd 1x, której uległem już dawno modyfikując Kózkę. No i na koniec – skoro ma być uniwersalny, a ze mnie żaden Wout van Aert, musiałem mieć dość szeroki zakres przełożeń.

Oczywiście nie muszę dodawać, że wybrałem dostawcę SRAM – prawda?

Tak więc trzeba było to wszystko jakoś poskładać do kupy. Lubię rozwiązywać problemy, zwłaszcza te, które sam spowodowałem, więc miałem pole do popisu. Dla porównania setup poprzedniej wersji:

1.        Frameset Kross Esker (7/8.0).

2.        Napęd 2x

a.        Korba – Shimano 105 (172,5) 52/36

b.        Przerzutka przód – Shimano Ultegra 6800

c.        Przerzutka tył – Shimano 105

d.        Kaseta 11-30

3.        Hamulce hydrauliczne – Shimano 105

4.        Do tego pomiar mocy Ronde na ramieniu Ultegry.

W toku wewnętrznej dyskusji wybór padł na napęd 1x, ale pozostał jeszcze wybór tylnej przerzutki. Byłem rozdarty między bardziej szosową max 36, a trochę bardziej gravelowym max 44. No i tu włączyło się zamiłowanie do analityki liczbowej. Musiałem przenieść, w mniejszym lub większym stopniu, to co miałem do tej pory do tego co miało być zainstalowane w wersji 2.0. Nieocenione okazały się wszelkiej maści kalkulatory przełożeń. Tak więc wziąłem pod uwagę gear ratio (to czym można określić to co jest potrzebne do jazdy w różnych okolicznościach). No i jakoś wyszło, że przy moim, nie do końca mocnym kopycie potrzebuję raczej czegoś większego z tyłu. Czyli 40 i 4. Na poniższym obrazku wynik takiej kalkulacji z www.gear-calculator.com. W porównaniu z dwulbatową 105 daje mi taki setup dodatkowe możliwości. Warto się tym pobawić. Oczywiście napęd 1x nie każdemu będzie odpowiadał, ale myślę że warto. Zwłaszcza, że odchudzamy trochę rower (jakby to miało dla takiego amatora jak ja wielką różnicę :) ). Dzięki temu możecie jeszcze zobaczyć, że nie zawsze trzeba mieć z przodu dużą koronkę - czasami można zwiększyć kadencję i wykorzystać układ tylnej przerzutki. Oczywiście jeśli macie kopyto jak Wout czy Tadej to śmiało możecie iść w 59 na max 36...

Z przodu wybór padła na dobrze znaną korbę Force E1 z pomiarem mocy w pająku (by Quarq). Z kolei przerzutka tylna to Rival XPLR Max 44T. Wybrana specyfikacja wyglądała tak:

1.        Korba FORCE 1 PM E1 DUB 170 50T AERO z pomiarem mocy

2.        Przerzutka Rival AXS XPLR max 44

3.        Kaseta 11-44

4.        Hamulce HDR (wraz klamkami) – SRAM APEX AXS Przód i Tył

Jak zauważyliście trochę pomieszane grupy, ale to co podoba mi się w SRAMie to całkowita kompatybilność od góry w dół. Daje to możliwość utrzymania pełnej funkcjonalności, przy pewnych oszczędnościach.

No więc kiedy część teoretyczna była już za mną można było zabrać się do roboty. Musicie w tym miejscu wiedzieć, że nigdy nie uchodziłem za majsterkowicza. Zawsze wydawało mi się, że mam dwie lewe ręce. Okazało się jednak, że tak do końca nie jest i z odrobiną treningu można naprawdę sporo się nauczyć. Pierwsze próby były może mniej udane, ale z czasem udało mi się opanować coraz bardziej skomplikowane rzeczy. Chociażby serwisowanie hamulców hydraulicznych. Dodatkowo na sam koniec pojawiły się małe problemy z regulacją przerzutki. Okazało się, że był skrzywiony hak. Z tym też dałem sobie radę. No i w ten sposób z czarnej magii, serwisowanie i składanie rowerów stało się to moją pasją.

Największym problemem był wybór owijki. Czy iść w klasykę (czerń zawsze modna), czy może trochę zaszaleć (srebro albo turkus – tak rozróżniam kolory )? Uległem jednak klasyce – na kierownicy znalazł się elegancki Fizik Comfortfeel 3,5mm.

Koniec końców Biały Kruk wygląda jak z bajki. Po pierwszej bardzo krótkiej jeździe na pewno odczułem spadek wagi - wyrzucenie jednego blatu aluminiowego, trochę kabli i jednej przerzutki zadziałało na rower lepiej niż dieta na mnie. Druga rzecz to reakcja przerzutek - szybsza i delikatniejsza. Jeden mały zarzut to 2-3 najdłuższe koronki, gdzie czuć bardziej skok, no ale coś za coś. I tak jest bajecznie.

Co dalej? Rowery mi się kończą!! Macie czymś poratować? ;)

P.S. Jeśli potrzebujecie pomocy piszcie – postaram się pomóc, bo wyciągnąłem trochę nauk ze swoich błędów, żebyście wy nie musieli.

A na koniec mała galeria...



Komentarze: 0

Wprowadź komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed opublikowaniem.